Tu i teraz luty 2018
Mimo tego, że do wiosny chyba już bliżej niż dalej ( taką mam nadzieję), to mnie dopadł znaczny spadek formy. Przez ostatnie dni było trochę szaro-buro. Przestawiłam się w tryb oby do wiosny i miałam nadzieję tak powegetować sobie, dopóki aura nie będzie mi bardziej sprzyjać. Paradoksalnie z kilkudniowej apatii wyrwała mnie prognoza pogody, którą przeczytałam gdzieś w sieci. Słyszeliście, że ma ponoć być kilkanaście stopni poniżej zera pod koniec lutego? Mam nadzieję, że te prognozy się nie sprawdzą, ale tak czy siak, nagle całkiem dobrze zaczęłam reagować na obecną zimową sytuację. Jak widać – wszystko jest kwestią perspektywy!