Trzy styczniowe wdzięczności – 3MW 1/2019
Post z serii 3 małe wdzięczności - o trzech rzeczach, zdarzeniach, drobiazgach, za które jestem wdzięczna w danym miesiącu.
Post z serii 3 małe wdzięczności - o trzech rzeczach, zdarzeniach, drobiazgach, za które jestem wdzięczna w danym miesiącu.
Co dobrego Cię ostatnio spotkało? Za co jesteś wdzięczna?Pamiętaj proszę, o tym, że to wcale nie muszą być nie wiadomo jak kosmiczne rzeczy! Czasem chwila spokoju, kubek kawy z cynamonem, śniadanie na mieście z koleżanką. Czasem po prostu to, że nie jest gorzej niż by być mogło.
Połowa miesiąca to na blogu czas na wpis dotyczący trzech małych wdzięczności. O tym, jak ważne jest dla mnie praktykowanie wdzięczności pisałam już wiele, wiele razy. Codzienne zwracanie uwagi na to, co dobrego nas w życiu spotyka, pomaga nastawić się pozytywnie. Bo skoro jest tyle rzeczy, ludzi, zdarzeń, za które jesteśmy wdzięczni, to nie sposób narzekać na drobne przeciwności, które czasem musimy pokonać.
No i mamy październik! Jesień pełną parą. Temperatury w ciągu jednego, wrześniowego weekendu spadły o kilkanaście stopni i zaczął się sezon na botki i płaszcze. Powoli ta jesień zaczyna być też widoczna w barwach otoczenia. Właściwie z dnia na dzień robi się coraz bardziej żółto i złoto. Dla mnie to zazwyczaj był czas obniżonego nastroju, narzekania na to, że dzień jest coraz krótszy. W tym roku, na szczęście jeszcze mnie to nie dopadło. Tym razem lato było dla mnie zdecydowanie zbyt długie i zbyt męczące. Nie tylko pogodowo. Jesień to dla mnie nowe rozdanie.
Tak, jak pisałam zeszłym miesiącu – praktykowanie wdzięczności jest dla mnie bardzo, ale to bardzo ważne. Pomaga w cieszeniu się z małych rzeczy, w utrzymywaniu pozytywnego nastawienia. Dzięki temu bardziej doceniam rzeczywistość w lepszych czasach i trzymam się w pionie, kiedy przychodzą trudności i załamania.
Okolice połowy miesiąca to u mnie zazwyczaj czas na wpis z serii Tu i Teraz. Ale ostatnio formuła Tu i Teraz jakoś średnio mi odpowiada. Bardzo lubię te wpisy czytać u innych blogerów, ale sama odnoszę wrażenie, że co miesiąc piszę mniej więcej to samo. Pomyślałam, że najwyższy czas na zmiany. Wiem jednak, że bardzo lubiliście te wpisy. Cieszyły się one bardzo dużą czytelnością. Okazuje się, że spora część z Was czyta tego bloga nie tylko dla treści związanych z prawem, ale też dla tych treści, powiedzmy, bardziej „codziennych”. Dlatego będzie coś z kategorii codzienność. Coś dla mnie bardzo bliskiego, coś, co mam nadzieję stanie się również inspiracją dla Was.
Kiedyś na stronie regularnie pojawiały się wpisy z podsumowaniem danego miesiąca i kilkoma planami, pomysłami, celami na następny. Wraz z pojawieniem się serii Tu i Teraz zaniechałam tej praktyki. Myślę jednak, że warto do niej wrócić. Dlaczego? Te wpisy, z jednej strony były dla mnie dużą motywacją do działania. Opowiedzenie o swoich planach na blogu zawsze sprzyjało lepszej samodyscyplinie w ich realizacji. Po drugie, te wpisy stanowiły też inspirację dla Was, Czytelników. Po trzecie, bardzo miło do tych wpisów wraca mi się po czasie. Widzę jak zmieniały się moje plany i marzenia na przestrzeni miesięcy, Widzę, jak sama się zmieniam. To bardzo ciekawe doświadczenie.
Znacie ideę jednego małego słowa, które przybieramy sobie po to, żeby towarzyszyło nam w nadchodzącym roku? Żeby wyznaczało kierunek naszych działań, przypominało o tym, co dla nas ważne. Żeby przyświecało nam na drodze do osiągnięcia celu, albo było światełkiem rozjaśniającym i rozgrzewającym codzienność. Idea jednego małego słowa zapoczątkowana została przez Ali Edwards, a dowiedziałam się o niej jakiś czas temu u Aliny z bloga DesignYourLife. (więcej…)
Pamiętasz jeszcze post o pięciu rzeczach, które chciałam zrobić tego lata? Lato się kończy, a to dobry czas na małe podsumowanie. Pogoda za oknem jesienna, podobnie jak nastroje. W tym roku na jesień nastawiam się pozytywnie. Nie będę udawać, że lubię pluchę i szarugę za oknem, ale na to akurat nie mam wpływu. A nie chcę kolejnych miesięcy przeleżeć i przenarzekać, więc jedyne co mi zostaje, to działać w takich warunkach jakie mam. Zamykam zatem letni etap i z uśmiechem idę dalej. (więcej…)
W tym tygodniu mogliśmy świętować pierwszy dzień lata! W piątek rano natomiast, kiedy zaspana szłam do sklepu po płatki owsiane, mijałam ubrane na galowo dzieciaki, co niechybnie oznacza, że zaczynają się wakacje. Od razu przypomniały mi się czasy podstawówki, kiedy zadowolona wracałam do domu ze świadectwem i książkową nagrodą za dobre wyniki w nauce. Od progu witał mnie dziadek, który po wnikliwym obejrzeniu świadectwa uśmiechał się dumnie i z zadowoleniem otwierał portfel wręczając dodatkową nagrodę. A potem zabierał mnie do siebie. Czas spędzony na wakacjach u dziadków, to czas kolekcjonowania najbardziej beztroskich i wspaniałych wspomnień. Ale też ten czas, który pozostał już tylko wspomnieniem. (więcej…)