Pierwszy kwietniowy tydzień, czyli wiosenna praktyka uważności

Zawsze uważałam, że życie tu i teraz, cieszenie się z małych rzeczy i zwracanie uwagi na przyjemne drobiazgi przynosi wymierne korzyści. Jednak przez ostatnie kilka lat moje „uważanie” ograniczało się głównie do teorii. Życie na wysokich obrotach, skupienie na pracy i szybkie tempo nie sprzyjały tak naprawdę cieszeniu się z drobnostek i celebrowaniu codzienności. O ile rok temu latem miałam trochę czasu na chodzenie po górach, tak zeszłoroczna wiosna zleciała mi nie wiadomo kiedy. Nie chciałam, żeby powtórzyło się to również teraz. Dlatego lojalnie uprzedzam. Jeżeli masz już powoli dość zachwycania się wiosną, niekończących się zdjęć kwiatków i trawy, to ten wpis raczej nie jest dla Ciebie. Jeżeli jednak tak jak ja wpadasz w dziecięce zachwyty przy odrobinie wychodzącego słońca i każdym kwiatku to zapraszam do dalszej lektury. (więcej…)

Czytaj dalejPierwszy kwietniowy tydzień, czyli wiosenna praktyka uważności

Park Bednarskiego i wiewiórki, czyli spacer po Krakowie

Ostatni weekend w Krakowie to pogoda właściwie nawet już nie wiosenna, ale prawie letnia. Kusi i zachęca do wyjścia z mieszkania, rzucenia w kąt sprzątania, pracy czy domowych, kanapowych rozrywek. Ostatnio pisałam, że dzięki małej życiowej rewolucji, mam więcej czasu, żeby cieszyć się codziennością. To może być luksus, albo pułapka. Może pojawić się myślenie : skoro tyle mogę, to przez chwilę nie będę robić nic. W końcu czas mam też jutro, pojutrze i za trzy dni. Przerabiałam to kilka razy w życiu. Na studiach byłam mistrzynią prokrastynacji, z której leczyłam się jedynie na okres okołosesyjny. Dlatego teraz, metrykalnie starsza i miejmy nadzieję, chociaż trochę mądrzejsza, staram się wykorzystać czas. Niekoniecznie na ciągłą pracę i zajęcia nastawione na rozwój i parcie do przodu, ale też na takie zwykłe, codzienne przyjemne czynności. Na spacer, na spotkanie ze znajomymi. Ostatnio miałam spacerowy weekend i pomyślałam, że zabiorę Cię ze sobą na małą przechadzkę po Krakowie. Padło na Park Bednarskiego. Masz ochotę? (więcej…)

Czytaj dalejPark Bednarskiego i wiewiórki, czyli spacer po Krakowie

Playa del Ingles, Maspalomas, czyli typowo turystyczne oblicze Gran Canarii

Jeżeli śledziliście mój Instagram na przełomie stycznia i lutego, to pewnie zauważyliście, że zamiast śniegu i krakowskiego smogu, pojawiły się na nim wschody słońca, góry, ocean, nowoczesne holete Playa del Ingles, malownicze miejscowości z wąskimi uliczkami i białymi domkami, jak Fataga czy Puerto de Mogan, piach i kwiaty. Taka właśnie jest Gran Canaria. Wyspa na której każdy – poza miłośnikami sportów zimowych i niskich temperatur– znajdzie coś dla siebie. (więcej…)

Czytaj dalejPlaya del Ingles, Maspalomas, czyli typowo turystyczne oblicze Gran Canarii

Styczeń w cząstkach

Czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, że dopiero co robiłam plany na nowy rok, a za chwilę przyjdzie mi robić jego podsumowanie? W każdym razie styczeń za nami, jedną dwunastą roku 2017 mamy oficjalnie za sobą. Część osób pewnie za sobą zostawiła też noworoczne postanowienia, inni z kolei przez ostatni miesiąc dzielnie pracowali nad wprowadzeniem ich w życie i są o te 31 dni do przodu, we wszystkim co sobie założyli. Jak jest z Wami? (więcej…)

Czytaj dalejStyczeń w cząstkach

Weekend w Atenach

Słyszeliście nie raz, że nie powinno się uciekać od problemów? Może i jest to prawda, ale dobrze jest raz na czas uciec od codziennych obowiązków, zmagań i stresu i wyrwać się gdzieś na weekend. Jeżeli czytacie tego bloga od jakiegoś czasu, to wiecie , że kiedy jest ciepło staram się uciekać w góry. Opisywałam wam tu wycieczki na Babią Górę, Lubań czy Turbacz. Listopadowa pogoda nie jest jednak dla mnie, człowieka ciepłolubnego, zbyt zachęcająca do ruszenia tyłka z domu. Dlatego tym razem ruszyłam tam, gdzie jest trochę cieplej. Celem zresetowania głowy, po pracowitych kilku tygodniach, zafundowałam sobie nieco przedłużony weekend w Atenach. Trochę z mojej wycieczki zdradzałam Wam już na moim Lawyerkowym Instagramie. Dziś relacja tutaj.

(więcej…)

Czytaj dalejWeekend w Atenach

Jaskinia Brestovska (Brestovská jaskyňa)

Lato uciekło zdecydowanie zbyt szybko. Jesień nie jest w tym roku zbyt łaskawa. Odczuwam  już powoli coraz krótsze dni i coraz większą tendencję do zalegania na kanapie, pod kocykiem, z nastrojowym światłem. Też tak macie? Nie ma w tym nic złego. W ten weekend postanowiłam jednak, że kanapa na mnie poczeka, a ja mimo pluchy wyrwę się gdzieś za miasto. Wspominając wakacyjne wycieczki na Babią Górę, Lubań i Turbacz, chciałam koniecznie wyruszyć w góry, ale perspektywa wędrówki w deszczu nie była zachęcająca. Co robić? Świetnym rozwiązaniem chroniącym przed deszczem, choć nie przed wodą, okazała się jaskinia. Jaskinia Brestovska (Brestovská jaskyňa)

(więcej…)

Czytaj dalejJaskinia Brestovska (Brestovská jaskyňa)

Jak wyrwać się z marazmu i wreszcie wziąć się za życie?

Pomyślałam, że napiszę dziś do Was kilka słów o tym jak wyrwać się z marazmu.

 Mam 27 lat i jestem prokrastynatką. Brzmi jak wyznanie składane na grupach wsparcia typu AA? Być może. Nie wypada dziś być niezorganizowanym, leniwym, rozlazłym. Na rynku dostępne są kalendarze, plannery, smartfonowe apki i pewnie około sto tysięcy innych narzędzi, które pozwalają się zorganizować i wyrwać się ze szpon odkładania wszystkiego na później. Sama miałam kilkaset podejść do ogarnięcia siebie- z różnym skutkiem. Czasami po kilku zorganizowanych, planowanych dniach, rzucałam kalendarze w kąt, żeby „wreszcie” móc spokojnie nic nie robić i poodkładać sobie wszystko na później. Zupełnie nieracjonalne, lecz prawdziwe. Wiele się od tego czasu zmieniło, wiele zmienia się ciągle. (więcej…)

Czytaj dalejJak wyrwać się z marazmu i wreszcie wziąć się za życie?